Czy lampart może zmienić swoje miejsca? Oto główne pytanie, które wisi nad kandydaturą Michaela Bloomberga – demokratyczną kandydaturą na prezydenta. Wydał on prawie pół miliarda dolarów swojej osobistej fortuny na masową kampanię reklamową i szereg ofert politycznych mających na celu pokazanie, że jest “człowiekiem ludu”.

Niestety dla jego kampanii, kiedy wyborcy mieli pierwszą szansę zobaczyć go na żywo podczas zeszłotygodniowej debaty prezydenckiej, nie wypadł dobrze. Nie udało mu się odpowiednio wytłumaczyć ani odpokutować za litanię przeszłych wypowiedzi i stanowisk przytoczonych przez przeciwników, które sugerują, że jest bogatą elitą o niepokojących poglądach wobec kobiet i mniejszości. Podczas dzisiejszej wieczornej debaty otrzyma on kolejną szansę, ale wiarygodne zdystansowanie się od swoich dotychczasowych osiągnięć będzie dla niego ogromnym, jeśli nie nie nie do pokonania, wyzwaniem.

Zajmie stanowisko na Wall Street, gdzie dorobił się fortuny sprzedając dane rynkowe i wiadomości dużym bankom i firmom z branży papierów wartościowych. Elizabeth Warren, mówi, że chce systemu finansowego, który “działa dla każdego Amerykanina” – sentyment podniósł się prosto z jej literatury kampanii.